Sekret tkwi w sercu
Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się, czym tak naprawdę jest jazda konna? Czy polega tylko na osiodłaniu konia, włożeniu mu do pyska metalowego kiełzna i popędzania ostrogami? Nie. Jazda konna to przede wszystkim zaufanie, zrozumienie, wzajemna przyjaźń i okazywana miłość, bo wbrew pozorom konie też potrafią kochać i odwdzięczać się za okazywaną dobroć. Przyjrzyjmy się jednak kwestii, kiedy zaczynają się problemy, kiedy koń odmawia współpracy i posłuszeństwa. Czy to tylko jego wina? Czy my, ludzie pozostajemy bez winy? Ta tajemnica tkwi wewnątrz końskiego mózgu, w jego umyśle. I to właśnie w jego rozumie zakodowane jest że człowiek to drapieżnik, który w każdej chwili może zaatakować, a koń należy do zwierząt ''uciekających'' które kiedy są wystraszone po prostu uciekają od zagrożenia. Jeśli ejdnak koń nie ma pola do ucieczki zaczyna używać swej siły, kopie, wierzga i próbuje gryźć. Dlatego też rodzi się tyle problemów. Nadaremno próbujemy ''okiełznać'' takie konia, wzmacniamy pomoce na jeździe, zakładamy ostre wędzidła i używamy wielu innych nienaturalnych dla koni rzeczy które mają go uspokoić. Siłą niczego nie zroibmy, wręcz pogorszymy sprawę, w takich sytuacjach trzeba dojść do źródła problemu, dostrzec gdzie on tkwi i pomyśleć jak rozsądnie i zgodnie z naturą konia go rozwiązać. Wiele złych nawyków nie da się konia oduczyć ale są i takie z którymi możemy sobie poradzić, jedynym warunkiem jest spokój, cierpliwość i odpowiednie podejście. Kiedy zaczniemy myśleć jak koń, patrzeć na otaczający go świat ''końskimi oczami'', z czasem zrozumiemy dlaczego bał się kiedy na jeździe używano bata, dlaczego nie chciał przechodzić przez ulicę czy też gryzł, kiedy ktoś próbował go czyścić. Sekrety końskiego umysłu poznamy dopiero wtedy, kiedy na prawdę tego chcemy, kiedy chcemy stać się przyjacielem konia, jego przewodnikiem Alfa który pokaże mu że świat nie jest tak na prawdę zły ... wystarczy sobie zaufać.
